Maciej Mrozik - 3mmedia - xpozycja_strefa kobiet_IMG_7487

fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

„(…) ona prosiła mnie: „Zabierz mnie do weterynarza i uśpij, siostrzyczko. A potem rzuć mnie na pożarcie krokodylom, daj ich skórę do wyprawienia i biegnij w świat w krokodylich bucikach. Nie oglądaj się za siebie.”

Pluszowy miś leżał teraz zapomniany i nasiąknięty wilgocią i patrzył na mnie w świetle latarki. Gdyby miał powieki, zamknęłabym mu oczy. Nie przyjechałam tu opłakiwać mojej siostry, bo to będę robić do końca życia, nieprzerwanie i z coraz większą wprawą. Wróciłam, by zrozumieć, co się stało.”

 

Recenzje/opinie

„Po traumatycznym dzieciństwie Alicja potraktowała reporterstwo jako życiową postawę. Na doświadczenia utraty zareagowała ucieczką w reportaż. Reporter dla Alicji to bowiem ktoś, kto ogranicza kontakt ze światem ludzkim do funkcji pośrednika. Nie wyjaśnia i nie interweniuje. „Każdą cudzą opowieść wyprawiam w drogę, by radziła sobie sama. Na tym kończy się moja rola”. A zatem reporter, jeśli ma dobrze pracować, musi pozostać niezaangażowany.

Alicja znalazła profesjonalną metodę pozornego kontaktowania się ze światem. Kiedy uznała, że ma dość sił, by sprostać przeszłości, sięgnęła po pierwszy pretekst (zaginięcia dzieci) i wyruszyła na spotkanie z grozą. Ale jeśli sądziła, że zdoła poznać historię swojej rodziny, nie odnosząc kolejnych ran, była w błędzie. Będzie musiała zejść do rodzinnych podziemi.

Podziemia to ukochana czasoprzestrzeń horroru. W horrorze – to jego pierwsze prawo – nic nie stanowi źródła bezpieczeństwa. Nie istnieje taka więź międzyludzka, która służyłaby jako schronienie przed grozą świata, ponieważ rodzina, przyjaźń i miłość też mają swoje podziemia. Nie istnieje też, po drugie, prawda, która w sposób ostateczny ową grozę potrafiłaby wyjaśnić. Horror trzeba przeżyć, aby zrozumieć, że to, co przerażające w świecie, jest możliwe. Bez złudzeń, że zrozumienie grozy mogłoby ją oswoić.

Alicję w krainie strachów czeka wszystko, co najgorsze. Matka wykorzystywała seksualnie jej siostrę Ewę – to pierwsze piętro rodzinnych piwnic. Potem okazuje się, że matka zaczęła dobierać się również do Alicji. Jeszcze potem – że Ewa dźgnęła matkę nożem w obronie Alicji i że matkę oddano do szpitala psychiatrycznego, gdzie zmarła.

Ale, jak mówi drugie prawo horroru, żadna prawda nie jest ostateczna, bo groza tego, co ludzkie, nie ma dna. W kolejnej odsłonie dowiadujemy się, co przydarzyło się matce w czasie wojny, gdy była dziewczynką, a jeszcze potem – że nadal żyje. Alicja odnajduje ją, ale matka od wielu lat nie mówi i nie kontaktuje się ze światem. W tym właśnie momencie, u kresu opowieści, domyka się przemiana Alicji z reporterki w człowieka podziemi. W kogoś, kto już wie, że nie da się ograniczyć życia do słuchania cudzych opowieści: „Moja matka nie opowie mi swojej historii”. Po czym kieruje do matki obietnicę: „Będę mówić do ciebie tak długo, aż ty też mnie sobie przypomnisz”.

Reporterka nie chciała wikłać się w cudze historie. Teraz musi mówić tak długo i skutecznie, aby mową obudzić przeszłość i siebie w tej przeszłości umiejscowić. Opowiedzenie wspólnej historii i wytworzenie więzi poprzez narrację wymaga, by wypowiedziane zostało to, co przerażające. Nie chodzi przy tym wyłącznie o straszne doświadczenia matki i Alicji, lecz o grozę tkwiącą w międzyludzkim. Horror stosuje poetykę przesady nie po to, by powiedzieć, że nie istnieją szczęśliwe dzieciństwo i dobra rodzina, lecz że w każdym tkwi – zwykła, a zarazem nienazywalna i przerażająca – obcość.

Aby pokochać bliźniego, trzeba najpierw nim się przerazić.

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75517,12762841,Nowa_powiesc_Joanny_Bator__Alicja_w_krainie_strachow.html?as=2#ixzz2UVkuk5k5

 

„Ciemno, prawie noc” – Joanna Bator

Wyd.: Wydawnictwo W.A.B., Warszawa, 2013

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>