Fundacja Strefa Kobiet

Tag: gender Strona 2 z 4

Samorządy, które głośno przyjęły uchwały „antygenderowe”, po cichu realizują projekty unijne z obowiązkową zasadą gender mainstreaming

 

UWAGA: Wobec wszystkich samorządów, które podjęły lub podejmą uchwały „antygenderowe”, zostaną przesłane wnioski o kontrolę do Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju Regionalnego, Najwyższej Izby Kontroli, Komisji Europejskiej oraz marszałków województw z kontekście nieprawidłowości wydatkowania środków unijnych niezgodnie z przeznaczeniem.

Samorządy, które głośno przyjęły uchwały „antygenderowe”, po cichu realizują projekty unijne z obowiązkową zasadą gender mainstreaming. Łączne kwoty tych projektów to:

Jaworzno (powiat) – ponad 15 mln zł (15.072.394,00 zł)
Łapy (gmina) – blisko 10 mln zł (9.820.058,00 zł)
Ostrołęka (miasto) – blisko 8 mln zł (7.853.783,00 zł)

Białystok (miasto, rozważa uchwałę) – blisko 61 mln zł (60.841.872,00 zł)
Kielce (miasto, rozważa uchwałę) – blisko 3,5 mln zł (3.395.021,00 zł)
Łowicz (miasto, rozważa uchwałę) – blisko 1,5 mln zł (1.388.930,00 zł)
Wadowice (powiat, rozważa uchwałę) – ponad 25 mln zł (25.029.371,00 zł)

******

7 lutego 2014 r. w siedzibie Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego w Warszawie odbyła się konferencja prasowa Feminoteki i PTPA. Tematem była zapowiedź działań prawnych wobec samorządów, które pod bezpośrednim lub pośrednim wpływem biskupów katolickich podejmują uchwały „antygenderowe”. Tego typu działania samorządowców są niezgodne zarówno z prawem polskim, jak i unijnym. Równość praw i szans kobiet i mężczyzn zapisana jest w 33 art. Konstytucji RP. Gender mainstreaming jako zasada Unii Europejskiej została zapisana m.in. w Traktacie Amsterdamskim i Traktacie Lizbońskim.

Źródło: http://www.feminoteka.pl/news.php?readmore=9509

Historia gendera krótką nie jest!

Gender NIE zjada dzieci

 

Fot. Gender dla średnio zaawansowanych. Dyskusje

Fot. Gender dla średnio zaawansowanych. Dyskusje

 

Ponad dwie godziny temu zakończyła się w Piwnicy Kany w Szczecinie dyskusja zorganizowana przez Nieformalną grupę dla średniozaawansowanych. Dyskusje pod tytułem GENDER – czy zjada dzieci?

Temat jak najbardziej aktualny. Ugrupowania prawicowe i część mediów przestrzegają od wielu tygodni przed zagrożeniem wobec dzieci i młodzieży płynącym ze strony gender, głównie dlatego, że – ich zdaniem – „ideologia” ta ma niszczycielski wpływ na rodzinę i moralność, zmusza niemalże (a na pewno daje przyzwolenie) do zmiany płci, seksualizuje i deprawuje najmłodszych.

„Ideologia gender to intelektualne AIDS XXI w.” (źródło: http://www.uwazamrze.pl/artykul/1013287.html?print=tak&p=0)

 

Z Listu pasterskiego na Niedzielę Świętej Rodziny 2013 roku:

W kwietniu 2013 roku zostały opublikowane standardy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w odniesieniu do edukacji seksualnej, prowadzące do głębokiej deprawacji dzieci i młodzieży. Promują one m.in. masturbację dzieci w wieku przedszkolnym oraz odkrywanie przez nie radości i przyjemności, jakie płyną z dotykania zarówno własnego ciała, jak i ciała rówieśników. Elementy tych tzw. standardów są aktualnie wdrażane – powtórzmy: najczęściej bez wiedzy i zgody rodziców – np. w projekcie Równościowe przedszkole, współfinansowanym przez Unię Europejską. Autorki „Równościowego przedszkola” proponują między innymi, by w ramach zabawy chłopcy przebierali się za dziewczynki, dziewczynki za chłopców, a reszta dzieci zgadywała, kim są i tłumaczyła, dlaczego tak uważa. Projekt ten zawiera wiele innych podobnych kontrowersyjnych propozycji. 

***

Po co właściwie potrzebna jest w polskich placówkach oświatowych edukacja gender?

Prowadzące spotkanie stwierdziły jednoznacznie, po przestawieniu statystyk dotyczących przemocy w polskich domach, nierówności płacowych w miejscach zatrudnienia, barier uniemożliwiających kobietom awansowanie, znikomego odsetku kobiet w zarządach firm czy w polityce, że najlepiej jest działać profilaktycznie na młode społeczeństwo.

Profilaktyka działań genderowych ma przede wszystkim:

  • zmienić dotychczasowy sposób kształtowania i oceniania dzieci jedynie przez pryzmat stereotypów dotyczących obydwu płci,
  • doprowadzić do tego by oczekiwania wobec osób nie wynikały ze stereotypów dotyczących ról życiowych przypisywanych płciom
  • zapobiegać segregacji osób ze względu na płeć.
  • zniwelować wywieranie wpływu na zachowania dzieci, poprzez wpajanie: „nie bądź babą”, „bądź silny”, chłopcy nie płaczą”, „dziewczynce to nie wypada”, „bądź skromna” itp.

***

Dziękujemy za porcję skomasowanej wiedzy  i rzeczowe przedstawienie tematu.

Sądzimy, że po tym podobnych spotkaniach i dyskusjach nie pozostaje nic innego jak tylko pozytywnie zaszczepiać najbliższe otoczenia, po to by profilaktyka gender uzdrawiała chore relacje w naszym społeczeństwie. Tego sobie i Wam życzymy!

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Czy gender może szkodzić dzieciom?

 

Monika Płatek vs. Małgorzata Sadurska – rozmowę zamieszczamy w y ł ą c z n i e ze względu na rzeczową argumentację pani profesor.

http://www.youtube.com/watch?v=625euNIvBOU&feature=youtu.be&desktop_uri=%2Fwatch%3Fv%3D625euNIvBOU%26feature%3Dyoutu.be&app=desktop

Debata „Gender kontra antygender” – fotorelacja

Ponad dwie godziny temu zakończyła się w Szczecińskim Inkubatorze Kultury publiczna debata pt. Gender kontra antygender”, zorganizowana przez Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów Oddział Szczecin.

Dyskutowali ze sobą: prof. Inga Iwasiów – literaturoznawczyni, krytyczka literacka, poetka i prozaiczka oraz feministka i prof. Wojciech Krysztofiak, filozof, antyklerykał. Moderatorem debaty był prof. Andrzej Skrendo – historyk i teoretyk literatury, krytyk literacki.

Czas przeznaczony na debatę wystarczył jedynie na częściową analizę dyskursu, jaki toczy się obecnie w Polsce wokół 'gender’, dyskursu, który często dyskursem być przestaje (lub nawet od poczatku nie przybiera takiej formy), a obraca się jedynie w nawoływania i zastraszanie bliżej nie określonym czarnym ludem nasyłanym na niewinnych przez rozjuszone feministki. Temat, wydawałoby się, prosty i niegroźny, wymagał również i na tej debacie wyjaśniania i rozplatywania tego, co skutecznie splątali publiczni demagodzy, szczególnie ci wywodzący się lub skupieni wokół KK. Właściwe wojna kulturowa już trwa. „Jestem na niej, choć nie chciałam” – stwierdziła prof. Inga Iwasiów.

Nie należy zapominać, że zamieszanie wokół gender daje już teraz widoczne dla wielu wymierne korzyści: ludzie zaczęli przyglądać się temu jak żyją, rozmawiać o tym jak funkcjonują w swoich rodzinach, związkach, jak dzielą się zadaniami, jak wygląda ich pozycja w miejscach pracy i z czego ona wynika. Nastąpiło więc, nowe dla wielu, poruszenie.

I kobiety i mężczyźni wiele tracą żyjąc w patriarchacie. Dopiero „rozmiękczenie stereotypów” pozwala na zmiany w relacjach, na zmiany w układach, na rozwój.

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

GENDER KONTRA ANTYGENDER

 

gender

Szprotest na Nowy Rok.

Szprota

Drogie Czytelniczki, drodzy Czytelnicy!

Każdego roku o tej porze roku przeżywamy refleksje podsumowujące. Kierujemy myśl ku naszym rodzinom i podejmujemy refleksję na temat sytuacji współczesnej rodziny. Dzisiejszą Ewangelię opowiadającą o tym, że Rodzina z Nazaretu w trudnych i niejasnych sytuacjach starała się odczytać i wypełnić wolę Bożą, dzięki czemu wychodziła z nich odnowiona, usłyszą miliony chrześcijan na całym świecie. Tym samym zostaną przekonani, że także dzisiaj posłuszeństwo bogu i jego niezrozumiałej czasem woli jest gwarantem szczęścia w rodzinie, również w przypadkach przemocy w rodzinie, alkoholizmu czy nadużyć seksualnych.

Błogosławiony Jan Paweł II, czyli jak wszyscy wiedzą jedyny papież, z którego zdaniem polscy biskupi zdają się liczyć, przypomina wbrew zapisom historycznym i zdrowemu rozsądkowi, że prawda o instytucji małżeństwa jest „ponad wolą jednostek, kaprysami poszczególnych małżeństw, decyzjami organizmów społecznych i rządowych” (23 II 1980). Pociska jeszcze sporo bełkotu na temat kobiecości i męskości danych od boga, nierozerwalności instytucji małżeństwa i podkreśleń, że jedynie taka rodzina jest odpowiednia do wychowywania dzieci, co szczególnie potwierdzają reportaże typu “Kato-tata”.

Ta chrześcijańska wizja jest arbitralnie narzuconą normą, o której klerycy opowiadają, iż wypływa z odczytania natury osoby ludzkiej, natury małżeństwa i rodziny. Wziąwszy pod uwagę stosunek przedstawicieli tej instytucji do nauk zarówno ścisłych, jak i społecznych, musimy zgodzić się, że o rodzinie wypowiada nam się tutaj istny panel ekspertów. Jak twierdzą, odrzucanie tej wizji prowadzi nieuchronnie do rozkładu rodzin i do klęski człowieka, bez cienia refleksji, jak bardzo definicja rodziny zmieniała się przez wieki i jak uniwersalną zdaje się być prawda, że dziecko powinno być wychowywane przez kochających je bliskich. Jak pokazuje historia ludzkości, ślepe zaufanie katolickiemu Stwórcy jest często niebezpieczne i zagraża szczęśliwej przyszłości człowieka i świata. Wspomnijmy krucjaty, polowania na czarownice i Inkwizycję. Muszą zatem budzić w biskupach najwyższy niepokój próby przedefiniowania pojęcia małżeństwa i rodziny sugerowane współcześnie, zwłaszcza przez, jak to oni określają, zwolenników ideologii gender i nagłaśniane przez niektóre media. Wobec nasilających się ataków na gender studies czy gender mainstreaming skierowanych na różne obszary życia rodzinnego i społecznego czuję się zobowiązana, by z jednej strony stanowczo i jednoznacznie przypomnieć o braku państwowych środków, które by dostatecznie wspierały życie rodzin niepełnych czy najuboższych, co razi zwłaszcza wobec ostentacyjnego bogactwa katolickich możnowładców, a z drugiej podkreślić całkowity brak zagrożeń płynących z propagowania nowego typu form życia rodzinnego, z uwagi na płynność i zmienność definicji rodziny poprzez wieki.

Ideologia gender, jak sobie fantazjują biskupi, stanowi efekt trwających od dziesięcioleci przemian ideowo-kulturowych, mocno zakorzenionych w marksizmie i neomarksizmie, promowanych przez niektóre ruchy feministyczne oraz rewolucję seksualną. Jest w tym ułamek prawdy: wszystkie wymienione ideologie są z gruntu rewolucyjne i stwierdzają konieczność przedefiniowania odpowiednio: klas społecznych, roli kobiety w społeczeństwie i seksualności ludzkiej, również w społecznym wymiarze. Jak wszyscy wiemy, gender nie ma jednak wymiaru ideologicznego, lecz czysto badawczy. Równie dobrze można by mówić o ideologii antropologicznej czy etnograficznej. Sprzeciw biskupów wobec tej postawy badawczej promuje zasady całkowicie sprzeczne z rzeczywistością i integralnym pojmowaniem roli człowieka. Sama myśl o tym, że płeć biologiczna ma znikome znaczenie społeczne, i że liczy się przede wszystkim płeć kulturowa, którą człowiek może swobodnie modelować i definiować, niezależnie od uwarunkowań biologicznych, napełnia ich dusze czystą trwogą. Według ideologii serwowanej przez episkopat fakt, że człowiek mógłby siebie w dobrowolny sposób określać: czy jest mężczyzną czy kobietą, może też dowolnie wybierać własną orientację seksualną, jest czymś nagannym. To dobrowolne samookreślenie, które nie musi być czymś jednorazowym, ma prowadzić do tego, by społeczeństwo zaakceptowało prawo do zakładania nowego typu rodzin, na przykład zbudowanych na związkach o charakterze homoseksualnym – trwożą się dalej klerycy. I ja byłabym strwożona stwierdziwszy u siebie aż takie oderwanie od rzeczywistości: pomijając fakt, że możliwość wyboru preferencji seksualnych czy płci jest etycznie obojętna, gender nie jest o tym. Gender jest o tym, że kobiety nie muszą do garów, a faceci za kółko. O tym, że mojemu partnerowi a.k.a konkubentowi nic nie odpadnie, gdy sięgnie po odkurzacz, ja zaś czuję się w pełni spójną kobietą mając nieogolone nogi.

Straszenie ideologią gender wynika w gruncie rzeczy z głęboko destrukcyjnego charakteru obecnej roli hierarchów Kościoła w Polsce; zarówno wobec pojedynczych, jak i relacji międzyludzkich, a więc całego życia społecznego. Zgodnie z najlepszymi wzorami historii Kościoła Katolickiego, jak zawsze uderzają w najsłabszych: kobiety nie podporządkowujące się roli matki i żony, mężczyzn rezygnujących z postawy macho. Czytamy w ich wynurzeniach kuriozalny tekst: “Człowiek o niepewnej tożsamości płciowej nie jest w stanie odkryć i wypełnić zadań stojących przed nim zarówno w życiu małżeńsko-rodzinnym, jak i społeczno-zawodowym”. Doprawdy, mocne słowa jak na mężczyzn w sukienkach, zadających się w zadziwiającej liczbie z chłopcami. Próba zrównania różnego typu związków jest de facto poważnym osłabieniem małżeństwa jako wspólnoty mężczyzny i kobiety oraz rodziny, na małżeństwie zbudowanej – zamiast tego nienaruszalnego w oczach kleryków wzoru proponuje się wspólnotę rodzinną, rodzinę patchworkową, grupę ludzi związanych bliskością, miłością i wzajemną troską. Wskażcie, co w tym nagannego, I dare you.

Spotykamy się z różnymi postawami wobec działań podejmowanych wobec zagadnienia gender. Zdecydowana większość nie wie, o co w ogóle chodzi, nie stwierdza więc żadnego zagrożenia. Inni, znużeni tematem przewijającym się ostatnio przez pierwsze strony gazet, odbijają się od niego bez chęci zagłębienia – i właściwie trudno ich za to winić. Wąskie grono osób – zwłaszcza nauczycieli i wychowawców – próbuje na własną rękę poszukiwać informacji o gender studies. Są wreszcie i tacy, którzy widząc absurdalność tej nagonki na tematykę ról społecznych uważają, że Polacy sami odrzucą roztaczane przed nimi apokaliptyczne wizje. Tymczasem gender mainstreaming, czyli równouprawnienie ról płciowych od wielu miesięcy wprowadzane jest w różne struktury życia społecznego: edukację, służbę zdrowia, działalność placówek kulturalno-oświatowych i organizacji pozarządowych. Warto tu wspomnieć, że i episkopat pełną garścią sięgnął po dotacje unijne w tym zakresie, zatem albo wbrew deklaracjom z ambony wypełnia je co do joty, albo też dopuszcza się poważnego nadużycia. Dodać należy, że w przekazach części mediów wspomniane gender mainstreaming jest ukazywane pozytywnie: jako przeciwdziałanie przemocy oraz dążenie do równouprawnienia.

Wspólnota Kościoła podobno w sposób integralny patrzy na człowieka i jego płeć, dostrzegając w niej wymiar cielesno-biologiczny, psychiczno-kulturowy oraz duchowy. Nie jest czymś niewłaściwym prowadzenie badań nad wpływem kultury na płeć, czytamy w liście pasterskim. Groźne jest natomiast ideologiczne twierdzenie, że płeć biologiczna nie ma żadnego istotnego znaczenia dla życia społecznego. Kościół jednoznacznie opowiada się przeciw dyskryminacji ze względu na płeć, ale równocześnie dostrzega niebezpieczeństwo niwelowania wartości płci, co dość dobrze wpisuje się w nielogiczność i niespójność postaw Kościoła i religii jako takiej. Przez chwilę zdaje się twierdzić z sensem: to nie fakt istnienia dwóch płci jest źródłem dyskryminacji, ale w chwilę później już odjeżdża z peronu duchowego odniesienia, ludzkiego egoizmu i pychy, z całkowitym pominięciem silnej internalizacji przemocy w męskiej roli płciowej i uległości – w żeńskiej. Kościół w żaden sposób nie zgadza się na poniżanie osób o skłonnościach homoseksualnych – żartuje episkopat, dodając w dalszej części, że aktywność homoseksualna jest głęboko nieuporządkowana oraz że nie można społecznie zrównywać małżeństwa będącego wspólnotą mężczyzny i kobiety ze związkiem homoseksualnym.

Pozwolę sobie nie parafrazować dalej – i tak przeciągam notkę ponad miarę. Z listu pasterskiego wynika wyraźnie, że KK, jak zawsze, stoi na straży tradycji tylko dlatego, że jest ona tradycją. W sposób najzupełniej przewidywalny upycha kobiety w role podrzędne mężczyźnie, dyskryminuje inne orientacje niż heteroseksualna i tworzy wizje jednego, niezmiennego wzoru rodziny na przestrzeni dziejów. Ich zacietrzewienie wobec gender studies i gender mainstreaming wynika z faktu, iż kulturowe role płciowe, poddane refleksji, mogą wydać się nie tak niezmienne i oczywiste – tym samym całe rzesze wiernych mogą po namyśle jednak wstać z klęczek lub zacząć zadawać niezręczne pytania, co się dzieje z ich dziećmi na zakrystii.

Czego życzę im w 2014.

Źródło: http://szprotestuje.wordpress.com/2013/12/29/list-pasterski-na-niedziele/

Kuchnia – czy ma płeć?

 

Uczestniczyłyśmy dzisiaj w cyklicznym spotkaniu nieformalnego koła działającego przy Instytucie Polonistyki i Kulturoznawstwa na Uniwersytecie Szczecińskim Gender dla średnio zaawansowanych. Dyskusje. Temat spotkania – Kuchnia – czy ma płeć? – był oczywiście, w związku z okresem przedświątecznym, jak najbardziej aktualny, ale też, ze względu na treści zaprezentowane przez prowadzące spotkanie, Barbarę Kownacką i Marię Szponar, niezmiernie intrygujący.

Czy aktualny jest jeszcze dziś wizerunek matki gastronomicznej?

Sławomira Walczewska Matka gastronomiczna:

Pomiędzy głodem, tym fundamentalnym, archaicznym i bolesnym poczuciem braku, a bezpieczną zadowoloną sytością sytuuje się matka gastronomiczna ze swym rytuałem kulinarnym, swym obszarem władzy. Ona decyduje o tym, co, gdzie i kiedy będzie można zjeść. Ona ustala menu, najwyżej konsultując je niezobowiązująco z resztą rodziny. Wagę swoich ustaleń podwyższa czasem obiecując „coś pysznego” na obiad. Tylko ona jest przy tym w posiadaniu tajemnicy, czym jest to „coś pysznego” a tajemnica, jak wiadomo, jest ozdobą majestatu. Całość: http://www.efka.org.pl/index.php?action=p_art&ID=8

Czy wraz ze zmianą pokoleniową i tzw. nową rzeczywistością, a co za tym idzie wraz z częściową z(a)mianą ról nastąpiła z(a)miana w zakresie „kuchennych” obowiązków między kobietami a mężczyznami?

Czy można powiedzieć, że jedzenie opuściło już sferę prywatną i przeniosło się do publicznej?

Co powoduje fakt wszechobecności programów kulinarnych we współczesnych mediach?

Czy kulinarne blogi prowadzone przez mężczyzn różnią się od tych, które prowadzą kobiety?

Czy jest sens prowadzenia dyskursu na temat jedzenia w kontekście płci?

Takim problemami zajmowaliśmy się właśnie teraz, czyli w samym epicentrum okresu wzmożonego użytkowania naszych kuchni. Opinie osób biorących udział w spotkaniu miały charakter dychotomiczny: pojawiły się przykłady na to, że matki gastronomiczne funkcjonują wśród nas i nie jest to rzadkie zjawisko, ale też takie, że wiele kobiet i mężczyzn, w szczególności z młodszego pokolenia, zamienia się rolami w tej sferze, nie widząc w tym nic niewłaściwego.

Naszym zdaniem najlepszym wyjściem dla wszystkich byłoby, gdyby kuchnia stała się dla domowników miejscem inspiracji i wspólnego spędzania czasu, odkrywania i zabawy. I tego Wam życzymy!

 

 

Stowarzyszenie_Strefa_Kobiet (1) (800x533)

fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Stowarzyszenie_Strefa_Kobiet (2) (800x533)

fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Stowarzyszenie_Strefa_Kobiet (4) (800x533)

fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

***

W czasie spotkania Aleksandra Grzemska zaprezentowała jedną z najnowszych publikacji wydanych przez Muzeum Narodowe w Szczecinie pt. Z kuchni, pod red. Jerzego Madejskiego, Urszuli Bielas-Gołubowskiej i Beaty Małgorzaty Wolskiej. Publikacja zawiera szkice stanowiące pokłosie warsztatów autobiograficznych prowadzonych przez doktorantów i pracowników Instytutu Polonistyki i Kulturoznawstwa Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego w ramach spotkań w Gryfińskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Zawarte w publikacji studia, refleksje specjalistów nad tekstami autobiograficznymi oraz dorobek słuchaczek i słuchaczy z Gryfina prezentują rolę autobiografizmu w konstruowaniu tożsamości. Dopełnieniem tomu są przepisy kulinarne przygotowane przez uczestników uniwersytetu trzeciego wieku oraz reprodukcje dzieł ze zbiorów Muzeum Narodowego w Szczecinie.

Przepisy kulinarne zasługują na zainteresowanie, ponieważ są szczególnym przejawem codzienności. Mogą być przedmiotem rozważań już nie tylko dla historyka, antropologa kulturowego, lekarza czy etnografa, ale też badacza tekstów, gdyż dyskurs kulinarny przynosi wiadomości o detalach kuchennych i środowisku z przeszłości, jest nośnikiem zmian i procesów kulinarnych. Są szczególnym typem łączników – historycznym pomostem między tym, co dawne i współczesne, społecznym miejscem wymiany receptur bez względu na stan i status społeczny czy majątkowy postaci gotujących i wykazujących się zainteresowaniem gastronomicznym. (fragm. Z kuchni, s. 121)

Dziękujemy za podarowaną nam publikację i wpisaną dedykację dla Strefy!

Stowarzyszenie_Strefa_Kobiet (3) (800x533)

fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Stowarzyszenie_Strefa_Kobiet (5) (800x533)

fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Stowarzyszenie_Strefa_Kobiet (6) (800x533)

fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Stowarzyszenie_Strefa_Kobiet (7) (533x800)

fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Zabawki są dla dzieci, nie dla płci.

 

1488040_187916041403441_285479918_n

 

Kobiety Kobietom z prośbą o udostępnianie, co czynimy!

OŚWIADCZENIE W SPRAWIE NIEPRAWDZIWYCH INTERPRETACJI POJĘCIA GENDER

 

Wiele opinii i interpretacji pojęcia gender, jakie pojawiły się w publicznych komentarzach w ostatnich tygodniach, wymaga zdecydowanej reakcji i wyjaśnień znaczenia tego terminu w kontekście dążeń do równouprawnienia kobiet i mężczyzn, a więc jednego z obszarów działań, którymi zajmuje się biuro Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania. Jest to o tyle istotne, że pojęciu gender, którym już od dawna zajmuje się polska i światowa nauka, przypisuje się nieprawdziwe znaczenia i próbuje udowadniać, że gender to niszczenie rodziny, seksualizacja dzieci, dowolność wyboru płci czy odrzucanie macierzyństwa. Ponieważ samo określenie brzmi obco, a komentatorzy używający nieprawdziwych argumentów nie posługują się rzetelną wiedzą, a jedynie nieuzasadnionymi wyobrażeniami, wyjaśniam, co następuje.

     W dokumentach prawnych większość wyrażeń zawierających pojęcie gender nawiązuje do równości kobiet i mężczyzn. Funkcjonujące w prawie wyrażenia jak gender equality (równość kobiet i mężczyzn), gender pay gap (luka płacowa), gender mainstreaming (uwzględnienie perspektywy równości płci w głównym nurcie polityki), czy gender based violence (przemoc ze względu na płeć), ilustrują różne aspekty związane z równością kobiet i mężczyzn, za którymi idą konkretne polityki państwa lub samorządu. Są one realizowane przez resorty: pracy (kwestie równych płac, godzenia ról zawodowych i rodzinnych, aktywizacji zawodowej kobiet, urlopów rodzicielskich, dostępu do żłobków i przedszkoli); sprawiedliwości (prawa ojców, kwestie związane z przemocą w rodzinie), czy Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania (luka płacowa, kobiety na stanowiskach, prawa ojców, urlopy ojcowskie). Tak w polityce jak prawie, tak w Polsce jak za granicą, gender odnosi się do równego traktowania kobiet i mężczyzn.


     W nauce gender – płeć kulturowa, to kategoria badawcza, która analizuje przejawy kobiecości i męskości w czasie, przestrzeni, w różnych kulturach i kręgach cywilizacyjnych. Np. w Polsce piłka nożna to sport wybitnie męski, a w USA – raczej kobiecy. W Europie kierowanie samochodem czy podróżowanie przez kobiety to czynności dnia codziennego, a w Arabii Saudyjskiej to złamanie obyczaju i prawa, które kończy się wezwaniem policji i męskich członków rodziny. W Polsce kobiety mają prawo głosować od 95 lat, a w niektórych krajach na świecie kobiety do dziś nie mają praw wyborczych lub prawa do edukacji. Te różnice nie wynikają z biologii, ale z obowiązującej w danym społeczeństwie kultury. Kulturowe różnice nie sprawiają, że zanika biologia płci. Płeć kulturowa nie neguje płci biologicznej. Jako kategoria badawcza, gender nie jest związana z żadnym światopoglądem ani ideologią – po prostu opisuje świat męskości i kobiecości taki, jakim jest w danej kulturze.

Postulat równości kobiet i mężczyzn nie oznacza kwestionowania różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami.Chodzi jedynie o równość wobec prawa, dostępu do dóbr, usług, przywilejów, awansu, równej płacy za pracę tej samej wartości. Te dążenia nie eliminują w żaden sposób różnic biologicznych czy najważniejszych ról, jakie pełnią kobiety i mężczyźni, a więc roli matki i ojca, ze wszelkimi konsekwencjami dotyczącymi ich specyfiki. Dlatego też próby łączenia dążeń do wyrównywania szans między kobietami i mężczyznami z seksualizacją dzieci, zamachem na rodzinę czy promocją homoseksualizmu – nie mają racjonalnych podstaw. Te tezy nie mają nic wspólnego z właściwie rozumianym pojęciem gender i konsekwencjami realizacji postulatu równości.

Nie wszyscy obywatele muszą podzielać przekonanie o wartości zasady równego traktowania. Można zastanawiać się, jak zasada równości kobiet i mężczyzn wpływa na rodzinę, jak ją zmienia, i jak zmienia nasze myślenie o świecie. Możemy zastanawiać się, czy skoro praca kobiet powoduje, że mniej czasu poświęcają na domowe ognisko – czy chcemy namawiać kobiety, aby nie pracowały? Co zrobić, aby w dobie, gdy zarówno kobiety i mężczyźni mają prawne i społeczne przyzwolenie na pracę zawodową, budować trwałe związki i rodziny, w których dzieci znajdują właściwą i czułą opiekę? Czy zamiast kwestionować prawo kobiet do równego traktowania, nie powinniśmy więcej czasu poświęcić kwestii ojcostwa, odpowiedzialności mężczyzn za dzieci i rodzinę, budowania trwałych więzi, nieagresywnego rozwiązywania konfliktów? Dyskusja o tych zagadnieniach jest jak najbardziej uprawniona i może być przedmiotem spotkań, seminariów, projektów, odnoszących się do równości obu płci.

Konkludując gender odnoszący się do pracy Biura Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania dotyczy równości kobiet i mężczyzn, w rozumieniu które jest zdefiniowane w prawie i nauce. Powyższe pytania i rzetelna wiedza są podstawą do dyskusji, którą warto prowadzić, a płynące z niej wnioski upowszechniać. Natomiast fałszywe oskarżenia o to, że równość kobiet i mężczyzn ma prowadzić do seksualizacji dzieci, promocji homoseksualizmu czy rozpadu rodziny, jako niezwiązane z prawną i naukową definicją gender zamyka drogę do rzetelnej dyskusji o związku równouprawnienia kobiet z polityka rodzinną.

Agnieszka Kozłowska-Rajewicz
Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania

Źródło: http://rownetraktowanie.gov.pl/aktualnosci/oswiadczenie-w-sprawie-nieprawdziwych-interpretacji-pojecia-gender

Strona 2 z 4

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén