Fundacja Strefa Kobiet

Tag: aborcja Strona 1 z 2

6.10.2016 Szczecin nie zawiódł!

Oglądamy nocne obrady Sejmu.  Po tym jak komisja sprawiedliwości i praw człowieka odrzuciła projekt całkowitego zakazu aborcji, na 23.00 zwołano tzw. drugie czytanie. Skończyło się na lekkiej przepychance słownej i przerwaniu obrad  przez Marszałka Tyszkę. Do rana więc, panie posłanki i panowie posłowie!

Zasypiamy spokojne, bo w przeświadczeniu o tym, że poniedziałkowe protesty nie poszły na marne!!!

Obserwujemy, reagujemy, edukujemy! Jest co robić!!!

Drogie Panie, jesteśmy wielkie!

Panom dziękujemy za aktywną obecność!!! Było Was wielu. To NASZA WSPÓLNA SPRAWA!!!

Fot. Fundacja Strefa Kobiet

Fot. Fundacja Strefa Kobiet

Fotorelacja – Nie dla torturowania kobiet! Szczecin, Wały Chrobrego.

Jesteśmy po dzisiejszym spotkaniu pod Urzędem Wojewódzkim w Szczecinie – Nie dla torturowania kobiet! Spotkanie było bezpośrednią reakcją na odczytanie podczas niedzielnych mszy listu Episkopatu, wspierającego restrykcyjne propozycje dot. ustawy antyaborcyjnej.

Dobra energia w ważnej sprawie! Dziękujemy za Waszą obecność!

 

Fot. Fundacja Strefa Kobiet

Fot. Fundacja Strefa Kobiet

Oświadczenie w sprawie praw zgwałconej 11-latki

Stowarzyszenie Strefa Kobiet podpisuje się pod oświadczeniem oraz apeluje do mediów o wstrzemięźliwość w głoszeniu wszelkich informacji dotyczących tragedii 11-latki. Nie uczestniczmy w nagonce medialnej, ta dziewczynka już dość wycierpiała.

Kilka dni temu opinią publiczną wstrząsnęła sprawa dwóch nastoletnich chłopców, którzy zgwałcili jedenastoletnią kuzynkę. Wskutek gwałtu pokrzywdzona zaszła w ciążę, zaś jej rodzice wystąpili o zgodę na aborcję. Zgodnie z informacjami podawanymi przez media, sąd wyraził na to zgodę.

bbbb

Ilustracja Doroty Świderskiej

Upublicznienie informacji o przestępstwie i zgodzie sądu na przeprowadzenie zabiegu przerwania ciąży spowodowało niepokojące reakcje. W atmosferze nagonki konserwatywni publicyści moralizują, aby dziewczynka donosiła ciążę, wbrew swojej woli, mimo krzywd, jakich doznała w wyniku przemocy seksualnej i bez względu na psychiczne i fizyczne konsekwencje ciąży i porodu.

Podawane są przy tym nieprawdziwe informacje z zakresu zdrowia kobiet, np. o tzw. „syndromie postaborcyjnym”, którego istnienie nigdy nie zostało udowodnione. Wprowadzanie opinii publicznej w błąd za pomocą zmanipulowanych „twierdzeń naukowych” w celu zmuszenia 11-letniej dziewczynki do noszenia ciąży niechcianej i zagrażającej jej zdrowiu i życiu oraz opatrywanie tego wyrazami troski o nią, uważamy za wyraz ogromnej hipokryzji i mizoginii. Pragniemy wyrazić oburzenie pogardą dla cierpienia tej dziewczynki i arogancją, z jaką po raz kolejny zarządza się kobiecym ciałem dla własnych interesów i przekonań.

Warto w tym kontekście przypomnieć nagonkę wymierzoną w 2008 r. w 14-latkę z Lublina, która po otrzymaniu zgody na terminację ciąży powstałej w wyniku gwałtu była prześladowana przez aktywistów/ki ruchu antyaborcyjnego. Wykonania zabiegu najpierw odmówił lekarz lubelskiego szpitala im. Jana Bożego, namawiając jednocześnie matkę i dziewczynkę na konsultację z księdzem. Następnie wykonania zabiegu odmówiła jedna z warszawskich placówek, pod którą dziewczynka i jej matka zostały „w imię życia” zaatakowane przez dwójkę aktywistów. Wezwany na miejsce zdarzenia policjant przedstawił matce dziewczyny postanowienie lubelskiego sądu o ograniczeniu jej praw rodzicielskich, a nastolatkę umieścił w pogotowiu opiekuńczym. Ostatecznie, po interwencji ówczesnej ministry zdrowia, udało się uzyskać zgodę na aborcję. Zabieg wykonano w Gdańsku co upubliczniła Katolicka Agencja Informacyjna wbrew woli osób zainteresowanych.

W 2012 r. dziewczynka i jej matka wygrały proces przeciw Polsce w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, który orzekł, że Polska naruszyła przepisy europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności dotyczące zakazu nieludzkiego i poniżającego traktowania, prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, a także prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Była to jedna z kilku przegranych przed Trybunałem przez Polskę spraw związanych z dostępem obywatelek do legalnej aborcji, prawa do odwołania od decyzji lekarza(rki) i zachowania tajemnicy lekarskiej.

W ostatnich dniach upubliczniona została tzw. „Deklaracji wiary lekarzy katolickich i studentów medycyny w przedmiocie płciowości i płodności ludzkiej”, w której lekarze deklarują, że będą odgórnie, bez względu na indywidualny stan zdrowia (w tym stan zdrowia psychicznego), potrzeby oraz prawo do samostanowienia i wolność sumienia pacjentek odmawiać kobietom przeprowadzenia określonych zabiegów i udzielenia świadczeń z zakresu zdrowia reprodukcyjnego. Takie działania już są podejmowane, nie tylko w sprawach związanych z przemocą seksualną: 8 czerwca tygodnik „Wprost” zamieścił artykuł o profesorze Chazanie, który odmówił zgodnej z prawem aborcji powołując się na klauzulę sumienia. Znana jest także sprawa Alicji Tysiąc, w której brak procedury odwołania się od odmowy przeprowadzenia zabiegu został uznany przez Trybunał w Strasburgu za naruszenie praw człowieka.

W kontekście opisanych wyżej historii oraz tzw. „deklaracji wiary” coraz bardziej istotna staje się kwestia realnego zapewnienia przez państwo polskie swobodnego dostępu swoim obywatelkom do wszystkich zgodnych z prawem świadczeń medycznych.

Przypominamy, że aborcja w przypadku ciąży będącej wynikiem przestępstwa, zagrożenia dla zdrowia lub życia kobiety oraz nieodwracalnych wad płodu jest w Polsce zabiegiem legalnym. Państwo polskie jest zatem zobowiązane do zapewnienia swoim obywatelkom możliwości skorzystania z tego świadczenia medycznego. Co więcej, większość społeczeństwa popiera przeprowadzanie zabiegów przerwania ciąży w tych przypadkach (wg badań CBOS z 2012 r. 78% Polek i Polaków popiera prawo do przerwania ciąży będącej wynikiem gwałtu). 

Domagamy się od ministra zdrowia wprowadzenia procedur zabezpieczających prawo kobiet do przysługującej im opieki medycznej, w tym do przerwania ciąży w sytuacjach określonych prawem. Polskie prawo antyaborcyjne należy do najostrzejszych w Europie, a mimo to jest z trudem egzekwowane z powodu lekarzy(rek) pogardzających swymi pacjentkami. Jest to szczególnie dramatyczne, gdy w grę wchodzi dobro dziewczynek i kobiet poszkodowanych gwałtem. Prawo powinno być zmienione w kierunku zapewnienia im pełnej i ogólnodostępnej opieki zdrowotnej oraz ochrony przed działaniami ludzi, którzy własną mizoginię nazywają sumieniem, stosując metody zastraszania i publicznej nagonki. Domagamy się również jasnych procedur i wyciągania konsekwencji wobec osób winnych łamania tajemnicy lekarskiej (udostępniania informacji o stanie zdrowia i przeprowadzonych zabiegach osobom niepowołanym, w tym przedstawicielom Kościoła Katolickiego, aktywist(k)om antyaborcyjnym i mediom). Przypominamy, że minister zdrowia ma obowiązki wobec pacjentek i obywatelek, nie wobec biskupów, i nie wobec fanatyków. Ma obowiązek zapewnić dostęp do należnych świadczeń zdrowotnych i zachowania tajemnicy lekarskiej wszystkim, w tym kobietom i zgwałconym dzieciom.

Jednocześnie wyrażamy zdecydowany sprzeciw wobec publicznego oceniania ofiar gwałtu i narzucania im sposobu radzenia sobie z traumą i jej skutkami. Dziennikarze(rki) i publicyści(stki), którzy roszczą sobie prawo do decydowania o życiu i zdrowiu 11-letniej ofiary gwałtu w praktyce realizują te same cele co sprawcy przemocy seksualnej, tj. dominacji i władzy nad kobiecym ciałem. Jednak w przeciwieństwie do nieletnich sprawców robią to z pozycji moralnych autorytetów broniących najważniejszych wartości. Chcą oni realizować swoje ideologiczne cele kosztem ofiar przemocy seksualnej, co w publicznej debacie nie powinno mieć miejsca.

My, niżej podpisani i podpisane:

Codziennik Feministyczny

Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny

Fundacja Feminoteka

Fundacja Karat

Głosy Przeciw Przemocy

Hollaback! Polska

Porozumienie Kobiet 8 Marca

Stowarzyszenie Pro Femina 


Komentarz Ewy Rutkowskiej:

Media piszą o gwałtach, potwornych nadużyciach w Indiach. Tu widać oburzenie, potępienie dla sprawców i dla polityków. Tym ostatnim słusznie zarzuca się bezczynność, niechęć do zajęcia się problemem przemocy i przemocy seksualnej wobec kobiet. Sporadycznie jednak pojawiają się komentarze dotyczące przyczyny tej przemocy. Nie przeczytamy w prasie i nie usłyszymy w telewizji ani w radio, czemu „służy” ta przemoc, co nam ona „załatwia” na poziomie społecznym. Służy zatem ona trzymaniu kobiet w ich rolach, w ryzach, w przekonaniu, gdzie powinno być ich miejsce. Przemoc daje sprawcom poczucie panowania nad kobietami, daje możliwość karania w sposób najbardziej dotkliwy i szantażowania. Kobieta szantażowana przez partnera, zgodzi się na wiele, by „dzieci miały ojca”, by nie wypominano jej, że zamiast dźwigać krzyż swój, rozwiodła się, zgodzi się na przemoc ekonomiczną, by nie być bitą, na seksualną, by partner/mąż nie wyżywał się na dzieciach, etc. Szantaż w pracy jest równie skuteczny. Kobiety muszą zachować pracę, by utrzymać dzieci, by przeżyć, „godzą się” na mniejsze zło „godząc się” tym samym na molestowanie seksualne, złe warunki pracy, poniżanie, etc.

Tymczasem w Polsce dzieją się podobne tragedie, podobne do tych, które mają miejsce w Indiach. Może na mniejszą skalę, może nie są gwałcone turystki. Ale czy naprawdę skala przemocy domowej wobec kobiet jest nam znana? Czy media zadały sobie pytanie, dlaczego w przypadku kobiet, które zostały obwołane „dzieciobójczyniami” nie wchodziła czasem w grę przemoc, w tym przemoc seksualna? Czy nie można przyjąć hipotezy o ich zastraszeniu przez całe rodziny, o dominującej roli biedy, w której żyły, o niemożliwości stosowania bezpłatnej antykoncepcji (jeśli ma się trójkę dzieci i zarabia w hipermarkecie 1500 złotych na rękę, to koszt 40 złotych za antykoncepcję miesięcznie, wizyta u lekarza(rki) od czasu do czasu – 120-150 zł plus dojazd, to są kwoty zaporowe), o być może gwałtach dokonywanych przez męża? Dlaczego tych pytań media nie stawiają?

Dlaczego nie naciskają wraz z organizacjami feministycznymi na premiera w sprawie ratyfikacji konwencji? Dlaczego odnośnie w zasadzie wszystkich problemów media uznały, że trzeba pytać szeroko rozumianych przedstawicieli(ek) KK i potem oddawać się komentarzom ich często kuriozalnych wypowiedzi? Skąd media wzięły swoje z kolei przekonanie, ze prawda leży po środku? Pojawiło się wszak myślenie, ze owszem sprawca gwałtu jest winny, ale ofiara też pewnie miała swoje za uszami?

Dlaczego w kontekście zgwałconej dziewczynki nikt nie zadał sobie pytania o edukację seksualną, czy raczej jej brak w kontekście jej kuzynów? Dlaczego jej prawo do przerwania ciąży jest W OGÓLE jakkolwiek poddawane dyskusji i komentarzom? 

Dziennikarze(rki) w przypadku tego dziecka i całej rodziny dotkniętej tragedią powinni zachować należytą dyskrecję, być może świadomie nie informować o niczym lub ograniczyć informację do absolutnego minimum.

Źródło: http://codziennikfeministyczny.pl/oswiadczenie-ws-praw-zgwalconej/

Szprota: Dwadzieścia lat temu jest dziś

1174969_10201776392001165_1013304751_n

Publikujemy komentarz Szproty do ostatnich wydarzeń związanych z próbą zmiany przepisów  dotyczących przerywania ciąży. Polecamy lekturze.

…w 1993 roku miałam szesnaście lat, milion pryszczy, tyleż kompleksów i nadwagę. Uznawszy, że nie zawojuję świata urodą, pogrążyłam się w otchłani ciężkiej muzyki rockowej i intensywnego śledzenia ówczesnej sceny politycznej. Z ojcem, wówczas borykającym się z paroksyzmami raczkującego polskiego kapitalizmu (i nie kryjącym szarpiących nim negatywnych emocji wobec konieczności rozwiązania spółdzielni, w której działał i miał się dobrze przez wiele lat) czytaliśmy więc Przeglądy, Nie, Politykę, wczesne Wprost i oczywiście Wyborczą. Był to wiek, w którym człowiekowi generalnie kształtują się poglądy. Moje, siłą rzeczy, były niechętne Balcerowiczowi, jeśli chodzi o kwestie ekonomiczne i racjonalistyczno-liberalne, jeśli chodzi o kwestie społeczne. W tym czasie utwierdziłam się w swoim ateizmie, sceptycyzmie wobec konieczności pozostawienia po sobie potomstwa i pewności, że kobiety w tym kraju mają dość silnie przesrane.

Dość więc dobrze pamiętam debatę towarzyszącą zaostrzeniu ustawy aborcyjnej. Powtórzę kilkukrotnie w różnych miejscach serwowaną już refleksję: na moich oczach fraza “życie poczęte” z cytowanej żartobliwie lub wręcz ironicznie stawała się przezroczysta. Kobiety z pokolenia mojej babci mówiły spokojnie “wpadłam, miałam skrobankę”; kobiety z mojego pokolenia mówiły “jestem przeciwna zabijaniu życia poczętego”.

Temat, jak wiemy – wraca, jakoś tak, nieprawdaż, cichutko, dyskretnie i tylnymi drzwiami. Nie było debaty – ot, zebrało się kilkunastu kolesi od prawa (w tym jedna kobieta; dwie, jeśli doliczyć sekretarz komisji kodyfikacyjnej) i uradziło, w dużym skrócie, że jeśli kobieta poroni w późnej ciąży, to poniesie karę, a jeśli zdecyduje się na aborcję we wczesnej, to wprawdzie nie, ale już my jej utrudnimy decyzję.

Pardon, nie w ciąży, tylko w stanie oczekiwania na narodziny dziecka poczętego. Gdyż ciąża nie jest już, według Zolla i jego koleżków, ciążą, lecz właśnie przechowywaniem dziecka poczętego. Furda, że nie ma czegoś takiego, jak moment poczęcia, furda, że z płodu może rozwinąć się kilka innych rzeczy niż ludzkie dziecko – co nam tu biologia będzie mieszać. Kobieta ma rodzić.

Skutkiem ubocznym wprowadzenia w życie tych propozycji będzie jeszcze mniejsza dostępność badań prenatalnych – z uwagi na ryzyko uszkodzenia płodu podczas tych badań lekarze będą ich odmawiać. Nie będzie można ustalić, czy ciąża stanowi zagrożenie dla życia matki. Tym samym więcej kobiet będzie rodzić dzieci martwe lub kalekie. Lub umierać przy porodzie.

Zaznaczam dla porządku, że zapis o dopuszczalności przerywania ciąży do 12 tygodnia, gdy jest ona wynikiem czynu zabronionego zostaje – ale przy tak przedefiniowanym zjawisku spodziewam się zwiększonej, a przecież i tak już niemałej, presji społecznej, by nie usuwać. Ostatecznie, tak jak dotychczas, odłożyć jakąś sumkę i wyjechać – o ile jest się w stanie odłożyć. Dziewczynie z małego miasteczka, której chłopak zwinął żagle na wieść o ciąży może nie być, delikatnie mówiąc, z tym najłatwiej.

Jakiekolwiek zaostrzanie ustawy godzi przede wszystkim w status kobiet niezamożnych. To one zostaną w małej społeczności, narażone na ostracyzm towarzyski, pogardę rodziny i marną pracę. To one najpierw będą się wstydziły pójść do ginekologa, a potem do apteki. To one nie odłożą pieniędzy, by wyjechać na zabieg. I jakkolwiek w dużych miastach też mamy samotne matki z marną pracą, przecież jednak mają o tę jedną rzecz więcej: anonimowość. Mogą przynajmniej pojechać do lekarza w innej dzielnicy, a sąsiedzi zainteresują się nimi raczej dopiero, gdy zaczną rażąco zaniedbywać dzieci.

Zauważam silną dychotomię, jaka pojawia się w debacie na temat praw reprodukcyjnych. Ilekroć mówi się o aborcji na żądanie, pojawiają się głosy, że przecież zamiast aborcji można edukować, skąd się biorą dzieci i zapewniać powszechną, łatwo dostępną antykoncepcję. Podkreślam z całą mocą: nigdy nie mówimy o aborcji zamiast antykoncepcji. Nie dlatego, że tak strasznie nam krzyczą usuwane blastocysty, lecz dlatego, że zależy nam, by decyzja o reprodukcji należała wyłącznie do bezpośrednio zainteresowanych, bez technicznych przeszkód jak: cena tabletki, dostępność nieprzeterminowanych prezerwatyw czy konieczność wyjęcia sobie kilkunastu godzin z życiorysu na zabieg. Ale w przypadku gdy antykoncepcja zawiedzie – lub zawiedzie ten, kto miał być ojcem – kobieta powinna móc rozstrzygnąć sama, zaś państwo powinno ją wesprzeć w każdej z jej decyzji.

Ostatecznie, nawet z największym wsparciem, to ona poniesie ich konsekwencje.

Źródło: http://szprotestuje.wordpress.com/2013/12/17/dwadziescia-lat-temu-jest-dzis/

Co mówią pomniki? – Projekt Porozumienia Kobiet 8 Marca

Ignacy Paderewski Fot. Porozumienie Kobiet 8 Marca

Ignacy Paderewski
Fot. Porozumienie Kobiet 8 Marca

 

Ronald Regan Fot. Porozumienie Kobiet 8 Marca

Ronald Regan
Fot. Porozumienie Kobiet 8 Marca

 

Pomnik Partyzanta Fot. Porozumienie Kobiet 8 Marca

Pomnik Partyzanta
Fot. Porozumienie Kobiet 8 Marca

 

Mikołaj Kopernik Fot. Porozumienie Kobiet 8 Marca

Mikołaj Kopernik
Fot. Porozumienie Kobiet 8 Marca

 

Adam Mickiewicz Fot. Porozumienie Kobiet 8 Marca

Adam Mickiewicz
Fot. Porozumienie Kobiet 8 Marca

 

Pegaz Fot. Porozumienie Kobiet 8 Marca

Pegaz
Fot. Porozumienie Kobiet 8 Marca

 

Fot. Porozumienie Kobiet 8 Marca

Fot. Porozumienie Kobiet 8 Marca

 

Źródło: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10151906127488331&set=a.10151906126003331.1073741829.91820153330&type=3&theater

to tak jakby uznać legalność niewolnictwa…

 

Pod projektem zaostrzającym ustawę antyaborcyjna złożyło podpisy ponad 400.000 osób. Nie jest dla nich istotne, że kobieta może urodzić dziecko z głęboką niepełnosprawnością, jej życie przewróci się do góry nogami, zabraknie jej funduszy na utrzymanie rodziny, leki, rehabilitację, ponieważ będzie zmuszona zostawić pracę zawodową i sprawować całodobową opiekę nad dzieckiem, często pozostawiona przez partnera, który „nie poradził sobie z problemem”. 

Profesor Magdalena Środa stwierdza, że to tak jakby „uznać legalność niewolnictwa lub odebrać pewnej grupie ludzi prawo do decydowania o własnym życiu i skazać ich na los, na który mało kto by się pisał”. 

Znowu chcą zmuszać

Beata Kozak

Wiadomo, że jeśli chcemy kogoś do czegoś przekonać, powinniśmy przemawiać łagodnie, uzbroić się w cierpliwość, używać wyważonych argumentów, robić słodkie oczy, a może nawet się podlizywać i oferować korzyści majątkowe, czyli łapówki. Sprzedawczynie, które chcą wcisnąć klientce niechodliwy, zalegający w magazynie ciuch, przekonują dziewczynę, że jest jej w tym ciuchu wręcz niezwykle do twarzy. Deweloperzy sprzedają mieszkania, dorzucając dla zachęty miejsce parkingowe i darmowy Internet przez pierwszy rok. Szkoły języków obcych wabią uczniów i uczennice native speakerami i bezstresową atmosferą. Podstawowa zasada marketingu i reklamy, czyli nakłonienia kogoś do kupienia danego produktu lub skorzystania z usługi, każe być dla potencjalnej klienteli miłym i uprzejmym, oczarować i przekonać do kupna. Manipulatorzy najróżniejszej maści postępują podobnie: nagadają ładnych rzeczy, roztoczą pawi ogon, omotają czarem i urokiem, a potem przeciągną na swoją stronę, ewentualnie wykorzystają i porzucą. Wspólnym elementem tych wszystkich starych jak świat zabiegów jest staranie się o czyjeś względy, uprzejmość, oferowanie w zamian czegoś, co jest dla nas cenne. Nawet treser w cyrku karmi dzikie zwierzęta smakołykami, żeby nakłonić je do skakania przez płonącą obręcz czy dreptania na tylnych łapach z piłką na nosie ku uciesze publiki. Można to sprowadzić do lapidarnego „coś za coś”.

Całkiem inaczej postępuje się w Polsce z kobietami w wieku rozrodczym, które chce się nakłonić do rodzenia. Media trąbią od dawna o katastrofie demograficznej, o zamykanych szkołach (za mało dzieci) i uczelniach (za mało studiujących), o wymierającym narodzie, który czeka całkowite zniknięcie z powierzchni Ziemi. Tzw. brak następowalności pokoleń to problem niemal wszystkich społeczeństw Europy, tak więc bicz na bezdzietnych „kto ci na starość poda szklankę wody?” i straszak ekonomistów „kto będzie pracował na nasze emerytury?” działają nie tylko w Polsce. Raz po raz można także dowiedzieć się z mediów, że wciąż brakuje przedszkoli i żłobków, a także o tym, że olbrzymie pieniądze zostały wydane – i są wydawane nadal – na obiekty tak ważne dla walki z wymierającym narodem, jak stadiony i boiska sportowe. Bynajmniej nie na przedszkola i żłobki. Z patriarchalnych powodów niedostatek przedszkoli i żłobków uznaje się za problem nieodłącznie związany z sytuacją kobiet. Z tych samych patriarchalnych powodów jakoś się w Polsce przyjęło uważać i zachowywać tak, jakby ojcowie nie mieli z dziećmi nic wspólnego. Być może nawet zapłodnienie przez mężczyznę to zwykła plotka, ciemnota i zabobon. Być może kobiety fundują sobie dzieci pstrykając palcami – a potem mają problem z brakiem przedszkoli.

Na tzw. chłopski – czy raczej babski? – rozum logiczna polityka dążąca do zastopowania wymierania narodu i do zwiększenia liczby rodzonych dzieci, powinna wyglądać tak: zamiast pompowania pieniędzy w stadiony, pompujemy kasę w poprawę sytuacji kobiet. Wiadomo przecież, że kobieta, która nie chce mieć dzieci – nie będzie ich miała. Jeśli zależy nam na zwiększeniu dzietności Polek, trzeba je czymś przekonać do tego, żeby chciały rodzić. Jak je do tego nakłonić? Budując stadiony dla mężczyzn? Chyba nie. Wygląda na to, że lepszym sposobem na skłonienie Polek do rodzenia dzieci byłaby zamiana stadionów w żłobki, przedszkola, zasiłki na dzieci, pomoc finansową lepszą niż becikowe-ochłapowe, zapewnienie powrotu do pracy po urlopie macierzyńskim, słowem – autentyczne wspieranie.

Zamiast tego w Polsce jest tak, jakby reklamy mówiły: kup ten samochód, bo jak nie, to cię załatwimy. Pani kupi tę bluzkę, bo jak nie, to powiem kierownikowi, że pani ją chciała ukraść. Kupcie od nas mieszkania na tym wygwizdowie, bo jak nie, to naślemy na was mafię, która was zniszczy. Uczcie się w naszej szkole angielskiego, bo jak nie, to was ośmieszymy przed ludźmi. A treser trzyma lwa na muszce i krzyczy: skacz przez tę obręcz, bydlaku, bo jak nie, to ci łeb rozwalę.

Strach Polek przed ciążą to nie tylko kwestia utrudnionego dostępu do badań prenatalnych, częstych przypadków odmowy znieczulenia w czasie porodu i niepewność, czy po urodzeniu będzie można wrócić do pracy albo znaleźć jakąś inną. Ponieważ do Sejmu trafi tej jesieni kolejny projekt zaostrzenia i tak już restrykcyjnej ustawy aborcyjnej, kobiety będą się bać także tego, że państwo zmusi je do rodzenia nawet, jeśli płód będzie nieuleczalnie chory, pozbawiony rąk, nóg lub mózgu. Przy takich metodach zachęcania do rodzenia Polska wyludni się w tempie błyskawicznym. Ale jak widać, rządzą nie ci, którzy chcą ratować wybitny polski naród przed wymarciem, a ci, którzy traktują kobiety jak podkładki dla swoich moralnych uniesień. I oczywiście nie ma mowy o żadnej konkretnej pomocy ze strony państwa – ani rządzącego w nim Kościoła – dla kobiet, na które ewentualne zaostrzenie ustawy aborcyjnej nałożyłoby ciężar wieloletniego zajmowania się niepełnosprawnym dzieckiem. Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która od lat zajmuje się w Polsce prawami reprodukcyjnymi kobiet, w liście do posłów i posłanek nazwała kolejny projekt zaostrzenia ustawy aborcyjnej – nieludzkim. Pomysł ustawowego zmuszania kobiet do rodzenia w każdych okolicznościach zasługuje na określenie o wiele mocniejsze, ale jeszcze takiego nie wymyślono.

Źródło: http://pismozadra.pl/felietony/beata-kozak/649-znowu-chca-zmuszac

Zakaz aborcji z powodów genetycznych to nowy totalitaryzm-W. Nowicka

 

Kolejny obywatelski projekt zaostrzenia obwiązującej ustawy antyaborcyjnej w sejmie. Tym razem chce się zakazać aborcji z powodu ciężkiego i nieodwracalnego upośledzeniu płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

Wanda Nowicka powiedziała portalowi Onet, że to nowa forma totalitaryzmu i trudno się z nią nie zgodzić. Jak można kazać urodzić płód, który nie ma mózgu albo wiadomo, że będzie umierał po narodzinach w strasznych męczarniach i nie przeżyje nawet kilku dób?

Więcej na: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wanda-nowicka-zakaz-aborcji-z-powodow-genetycznych-to-nowy-totalitaryzm/l0fn3

Kolejna batalia o aborcję, tekst I. Desperak

 

Kolejny świetny tekst na temat aborcji w Polsce. tym razem Iza Desperak analizuje sytuację w Polsce,którą porównuje do Irlandii. I słusznie. Mam tylko nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji takiej jak w Irlandii, która dopiero po śmierci młodej dziewczyny złagodziła swoją ustawę aborcyjną.

Więcej pod adresem:  http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20130921/desperak-zmuszone-do-szczescia

Cyt: „Czy można kogoś zmuszać, żeby podjął się opieki nad dzieckiem do końca swojego życia, tracąc środki na utrzymanie i w zasadzie bez żadnego wsparcia z zewnątrz? Zwłaszcza że częściej to matka zostaje z chorym dzieckiem sama, nie mogąc liczyć ani na współdzielenie opieki, ani wydatków.

Jaką propozycję „obrońcy życia” mają dla dzieci urodzonych z ciężkimi wadami? Jakie mają propozycje dla kobiet i rodzin przechodzących traumę utraty ciąży? Czy można nazywać obrońcami życia osoby, które nie oferują żadnego wsparcia dla dzieci ciężko upośledzonych, które się już urodziły, oraz ich rodzin? Prawo do pochówku i modlitwa nie wystarczą, bo ustawa obejmie także niewierzących. Jak dotąd NFZ nie refunduje kompleksowej opieki terapeutycznej rodzinom, które oczekiwane dziecko straciły.”

Polecamy lekturze cały artykuł.

 

Felieton A. Graff, „Życie” w natarciu

 

Agnieszka Graff po raz kolejny trafnie o aborcji i mechanizmach działania tzw. prolajfersów i ich groźnych dla wolności milionów kobiet taktyce. Fundamentaliści chcą nam zamknąć drogę do decydowania o naszym ciele i życiu, drogę, która i tak jest już wąska i bardzo trudna. Już teraz lekarze boją się przeprowadzać badania prenatalne i podawać wyniki kobietom, straszą komisjami. Droga do przeprowadzenia legalnej aborcji to droga przez mękę.
Cyt: „Piszmy zatem i my listy do posłów. Może nawet warto zadzwonić? Szkoleń po naszej stronie raczej nie będzie, bo organizacje walczące o sprawiedliwość i prawa człowieka mają ograniczone budżety, ale mam kilka pomysłów na podtrzymanie konwersacji. Czy poseł wie, ile wynosi zasiłek pielęgnacyjny? (153 zł). A może porozmawiamy o świadczeniu pielęgnacyjnym dla opiekunów, którzy zrezygnowali z zatrudnienia? (620 zł). Kolejny temat to renta socjalna dla osób dorosłych niepełnosprawnych od urodzenia lub dzieciństwa (600 zł). Czy poseł próbował żyć za takie pieniądze? Czy wie, jakie są realne koszty terapii i opieki? Niedawno zlikwidowano świadczenia dla opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych, w rodzinach gdzie dochód na członka rodziny przekroczy 623 zł – czy poseł ma dla nich jakieś rady? Jeśli rozmowa się rozkręci, możemy jeszcze spytać, czy poseł słyszał, że ogromna większość rodzin niepełnosprawnych dzieci to samotne matki, bo ojcowie, jak to się ładnie mówi „nie wytrzymują ciśnienia”? Doprawdy, jest o czym rozmawiać.”
Polecamy cały tekst.

Strona 1 z 2

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén