Fundacja Strefa Kobiet

Miesiąc: wrzesień 2013 Strona 6 z 7

Etyka a jesienna moda

„Książka „Etyka w modzie” weszła na rynek w marcu 2013. Podzielona jest na dwie części – polskojęzyczną i anglojęzyczną. Została rozesłana na największe uczelnie ekonomiczne i artystyczne na całym świecie. Podzielona jest na 8 rozdziałów z czego 6 dotyczy tematów traktowania ludzi w przemyśle odzieżowym, ekologii, zwierząt, futer i skór egzotycznych.”
Książka radzi, by przed zakupem odzieży zwracać uwagę na metki, po to aby zdać sobie sprawę, gdzie zostały uszyte, wykonane. Świadomość warunków pracy i wysokości płac biednej ludności np. Bangladeszu może spowodować, że częściej sięgniemy po wytwory rynku lokalnego, nie wspierając w ten sposób polityki wyzysku wielkich koncernów. 
Z kolei świadomość konsumentów na temat hodowli np. tzw. zwierząt futerkowych może spowodować, że powstające masowo również w Polsce fermy przestaną mieć rację bytu. Zamienniki ze sztucznych skór i futer są równie piękne, a nie okupione cierpieniem zwierząt.
Źródło: http://natemat.pl/73771,co-bedzie-modne-jesienia-etyka

Wojciech Jagielski w DKK. Polecamy!

1233381_580018985395347_1203264303_n

Instytut Książki i Dyskusyjny Klub Książki w Książnicy Pomorskiej zapraszają 11 września o godz. 17 (Sala im. Zbigniewa Herberta) na spotkanie z cenionym reporterem, wieloletnim dziennikarzem i korespondentem „Gazety Wyborczej”, Wojciechem Jagielskim.

Wojciech Jagielski – ur. 1960. Reporter, wieloletni dziennikarz i korespondent „Gazety Wyborczej”, obecnie w Polskiej Agencji Prasowej. Autor książek o Kaukazie („Dobre miejsce do umierania”, 1994), Afganistanie („Modlitwa o deszcz”, I wyd. 2002), Czeczenii („Wieże z kamienia”, I wyd. 2004), Ugandzie („Nocni wędrowcy”, 2009) i Republice Południowej Afryki („Wypalanie traw”, 2012). Dwukrotnie nominowany do Literackiej Nagrody Nike (2003, 2010) oraz do nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego (2010). Laureat m.in. nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, międzynarodowej nagrody „Literatura z frontu”, nagrody im. Ks. Józefa Tischnera, nagrody im. Dariusza Fikusa, zdobywca Bursztynowego Motyla w konkursie im. Arkadego Fiedlera. Uhonorowany przez ministra spraw zagranicznych odznaką honorową Bene Merito. Relacjonował rozpad rosyjskiego imperium, załamanie się apartheidu w RPA, połączenie Hongkongu z Chinami, wojny, zamachy stanu, upadki dyktatorów w Afryce i Azji. Książki Jagielskiego są tłumaczone na angielski, włoski, hiszpański i niderlandzki.

Bibliografia:
„Dobre miejsce do umierania” (I wyd. 1994)
„Modlitwa o deszcz” (I wyd. 2002)
„Wieże z kamienia” (I wyd. 2004)
„Nocni wędrowcy” (2009)
„Wypalanie traw” (2012)
„Trębacz z Tembisy” (2013).

Justyna Kowalska: Spokojnie, to tylko niesmaczny humor

 

Zaproszenie do polubienia strony przychodzi, akurat gdy w ramach swojego porannego rytuału linkuję na Facebooku posty ulubionych portali feministycznych. Strona jest zatytułowana „Olej feministki, pokaż cycki” i wygląda na to, że została mi „polecona” z premedytacją – żaden ze wspólnych znajomych zaproszenia nie otrzymał. Cóż za wyróżnienie! Ale mniejsza o to – „rekomendujący” znika z listy moich kontaktów, a ja zaglądam na „Olej feministki, pokaż cycki”.

Zalewa mnie morze piersi. Twarzy brak. Pod zdjęciami „werdykty” dotyczące rozmiarów i kształtów oraz seksualne fantazje frustratów. Bez większego namysłu klikam „Zgłoś stronę”, zaznaczam opcję „Uważam, że nie powinno znaleźć się na Facebooku” – po czym zaczynają się schody. Gdzie jest przycisk „Perfidny seksizm”? Jest co prawda opcja „Propagowanie treści o charakterze erotycznym” i w sumie z braku laku mogłoby to wystarczyć, ale tak naprawdę nie chodzi tutaj o erotykę – chodzi o odzieranie kobiet z człowieczeństwa, o to, że te piersi są wrzucane bez twarzy i reszty ciała, jakby były samoistnym organizmem – stworzonym do oceniania, porównywania, oglądania. No nic, zgłaszam jako „erotykę”, ale nie jestem usatysfakcjonowana. Miałam już ten problem wiele razy przedtem – choćby przy zgłaszaniu zdjęcia ze strony dla muzyków, prezentującego dwie kobiety: jedną z bardzo obfitym, sztucznym biustem, drugą z niewielkim. Napis pod spodem radził realizatorom dźwięku: „Jaki miks takie laski. Dobrze wygląda, jak nie jest płaski”. Seksizm ewidentny – ale miałam do wyboru tylko opcje takie jak „spam lub oszustwo”, „przemoc”, „zażywanie narkotyków”, „symbol lub treść propagująca nienawiść” albo „nagość lub pornografia”. Z braku innych opcji również wtedy zaznaczyłam to ostatnie. Po dwóch dniach dostałam wiadomość zwrotną – Facebook nie stwierdził naruszenia zasad. W międzyczasie przeprowadziłam rozmowę z kolegą, który polubił w/w zdjęcie. Nie będę przytaczać całej rozmowy, tylko jej sedno: kolega uważał, że zdjęcie jest w porządku, bo ma żartobliwą formę. „Przecież nie napisali wprost: «płaskie» laski są bezwartościowe. Nie nawołują do gwałcenia czy bicia. To chyba lepsze niż «jawny» seksizm”?

Lepsze? Mamy teraz zacząć dzielić treści na „lżejszy, akceptowalny” seksizm i ten „jawny, poważny”? Na „cięższy seksizm” czy nawoływanie do przemocy w stylu „Zabijajcie kobiety, które nie chcą gotować” byłaby swoja drogą pewnie bardziej zdecydowana reakcja – chociaż też nie wiadomo, bo zdjęcie ze zrzuconą ze schodów, zakrwawioną dziewczyną i tekstem „Następnym razem zrobi kanapki” też nie zostało uznane za naruszające zasady. Idealnie wpisało się bowiem w plagę tzw. „żartów”, w ramach których co krok na sucho uchodzi mediom i portalom społecznościowym przemycanie seksizmu, gloryfikowanie przemocy i gwałtu, podkreślanie niższej pozycji społecznej kobiety, jej „przeznaczenia” do kuchni albo do seksu i tak dalej. Nawet osoby wydawałoby się inteligentne i oczytane (jak mój kolega) zdają się nie zauważać zgubnej roli seksistowskich żartów, cementujących w „lekkiej” formie dyskryminację ze względu na płeć.

Oczywiście – jeśli któraś z nas zareaguje – z biegu dostanie łatkę „wściekłej feministki”, bez poczucia humoru, radykalnej, węszącej wszędzie niesprawiedliwość, „niedoruchanej”, wynajdującej tzw. „tematy zastępcze”, a nie „prawdziwe” problemy. Swego czasu istniała na Facebooku strona o nazwie „Rapebook”. Jej założycielka, Trista Hendren, regularnie zgłaszała seksistowskie „żarty”, a także treści związane z przemocą i molestowaniem seksualnym. Co dostała w zamian? Groźby, że jeżeli nie zlikwiduje strony, zostanie pobita, zgwałcona i uwięziona w piwnicy. W obawie o bezpieczeństwo swoje i swoich dzieci, Hendren zamknęła Rapebook. Seksizm i przemoc jak były, tak są nadal. A ci, którzy wrzucali „zabawne” zdjęcia i statusy, ewidentnie pouciekali się do mniej „zabawnych”, a bardziej poważnych i „jawnych” gróźb, gdy przedstawicielka tej „zabawnej” płci ośmieliła się zaburzyć porządek, pozwalający im na dyskredytowanie i upokarzanie kobiet.

Gdy myślę o zwycięstwach po „naszej” stronie, jedyne co mi przychodzi na myśl to akcja zorganizowana przez WAM (Women, Action & the Media), polegająca na zachęcaniu użytkowników i użytkowniczek Facebooka do zostawiania wiadomości na Facebookowych profilach gigantów takich jak Dove, British Airways czy Nissan. Firmy te reklamowały swoje produkty obok zdjęć promujących mizoginię i przemoc wobec kobiet. Zaczęły masowo dostawać wiadomości w stylu: „Przestanę używać produktów waszej firmy, jeśli nie wycofacie reklam figurujących obok obraźliwych treści”. Miało to zmusić firmy do zawieszenia współpracy z Facebookiem aż do czasu zmiany jego polityki w tej sprawie. Akcja odniosła pewien skutek – Nationwide UK, Nissan i kilka innych firm wycofało swoje reklamy. Pod koniec maja Facebook wydał oświadczenie, w którym zapewnił, że podejmie współpracę z prawnikami/prawniczkami i organizacjami działającymi na rzecz praw kobiet w celu opracowania lepszych strategii zwalczania obraźliwych treści. Facebook, którego motto to podobno „sprawić, żeby świat był bardziej otwarty i zawsze w kontakcie”, twierdzi, że robi wszystko, żeby znaleźć kompromis pomiędzy wolnością wypowiedzi a stworzeniem bezpiecznej, komfortowej dla wszystkich platformy. Dokłada też wszelkich starań, aby skutecznie odróżniać mowę nienawiści od „niesmacznego humoru”. Jak twierdzi, „są przykłady obraźliwych treści, w tym niesmacznego humoru, które nie są mową nienawiści i nie naruszają (..) zasad.” Czyli seksistowski humor jest w gruncie rzeczy w porządku.

Ja natomiast myślę, że każda forma seksizmu, „lekka” czy „ciężka”, jest naganna. I myślę, że wiedzą o tym również zainteresowane współpracą z Facebookiem organizacje pozarządowe. Mam nadzieję, że zaczną skutecznie monitorować tę samowolę, która przetacza się codziennie przez Facebook. Na stronie z oceanem nadmuchanych piersi (i brakiem twarzy) wyłowiłam kilka męskich komentarzy – „Dziewczyny tak chętnie pokazują cycki w internecie ale chłopakom na żywo to już nie bo to nie wypada”, „Ta po prawo to chyba Niemka bo coś jej zwisło”, „Kto wybrzydza, ten nie rucha”, „Wjechałbym jak świnia w pomidory”. Dobitnie pokazują one, jaką krzywdę robi dzisiejszej młodzieży – chłopcom i dziewczętom – tak brutalne uprzedmiotowienie kobiet. Bo co się okazuje? Większość zdjęć nadsyłają same dziewczyny. Jest nawet konkurs – „najlepsze cycki wygrywają koszulkę”. Seksistowskie treści zewsząd bombardujące młodych ludzi sprawiają, że oni sami zaczynają postrzegać siebie głównie przez pryzmat „obiektywnej” atrakcyjności fizycznej, na czym niestety najbardziej tracą kobiety. Oczy nie tylko mężczyzn, ale również samych dziewcząt i kobiet, są zwrócone na ciało, opisywane w coraz wulgarniejszy sposób. Kobieta przestaje być w takim kontekście sumą swej osobowości, doświadczeń, talentów i wyglądu, a staje się produktem podzielonym na sekcje „nogi”, „pupa”, „piersi”, „twarz”.

Ciekawa jestem, czy Facebook i tym razem zignoruje moje zgłoszenie, twierdząc, że zdjęcia nie naruszają jego zasad. Pewnie dowiem się, że wulgarne, wykadrowane fotografie piersi na Facebooku są w porządku, a teksty w stylu „najlepsze cycki wygrywają koszulkę” to tylko niesmaczny humor. Jest to jeszcze bardziej absurdalne w kontekście dzisiejszego zawieszenia mojego konta na Facebooku – w ramach kary za udostępnienie jakiś czas temu artystycznego, czarno-białego aktu kobiecego.

Justyna Kowalska

Wykorzystane artykuły:

Artykuł o atakach na Tristę Hendren

Facebook o zmianie swojej polityki ws. mowy nienawiści

Artykuł o skutkach kampanii WAM

Źródło: http://codziennikfeministyczny.pl/spokojnie-tylko-niesmaczny-humor/

Otwarcie Arteria

 

Otwarcie nowej klubokawiarni przy ulicy Śląskiej 4, Arteria. Klubokawiarnia Arteria jest miejscem zdrowego posiłku i dyskusji o sztuce, ale także przygotowania przed długim dniem pracy, zdrowego lunchu i wyciszenia po jego zakończeniu. Prowokuje do komentarza. W tle usłyszymy muzykę młodych szczecińskich artystów z Akademii Sztuki, a na ścianach zobaczymy prace dedykowane Galerii Rektorskiej, która ma u nas swoją siedzibę. Arteria jest progresywna i nie posiada sztywnego menu oraz formy.

Byłyśmy, spróbowałyśmy, polecamy.

 

 

 

3.09.2013 Fotorelacja z imprezy zamykającej Szczeciński Kalejdoskop Różnorodności

 

Fotorelacja z Muzycznej Strefy Kobiet, Imprezy kończącej Szczeciński Kalejdoskop Różnorodności.

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet-5

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet-6

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet-4

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet-12

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet-2-2

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet-13

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet-2

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet

 

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet-10

Fot. Kasia Sylmanowicz

 

 

T. Bartos: Czego uczyli mnie w szkole

 

Felieton Tadeusza Bartosa o ostatnich doniesieniach bp Nycza o przygotowaniach dzieci do komunii. Otóż przystąpienie do komunii będzie możliwe tylko po odpowiednim przygotowaniu. Co jak wykazuje auto, nie jest zgodne z nauką kościoła. Nie wolno odmawiać ani sakramentu chrztu ani komunii ani małżeństwa. Nikomu.

Więcej na ten temat: http://tadeuszbartos.natemat.pl/73575,czego-uczyli-mnie-w-szkole

Cyt: „Fakt, że duchowni nie informują wierzących o ich prawach jest poważnym nadużyciem, można by wręcz śmiało powiedzieć, że – jeśli jest celowe – stanowi przestępstwo wobec sakramentu. Oznacza bowiem stawianie prawa ludzkiego nad prawem boskim, oznacza postawienie własnej woli nad kościelny dogmat. Władza duchownych nie sięga tak daleko.”

UWAGA od Strefy Kobiet: polecamy uważnie przeczytać oryginalny tekst i przed cytowaniem poprawić błędy: w tekście znaleziono 1 błąd ortograficzny i sporo tzw. literówek. W tekście zacytowanym przez nas błędy zostały usunięte (mamy nadzieję, że wszystkie).

2.09.2013 Chcę mieć żonę – Judy Brady (Syfers) dyskusja wokół tekstu, Szczeciński Kalejdoskop Różnorodności

Drugą częścią Szczecińskiego Kalejdoskopu Różnorodności –

Dyskusja wokół tekstu Judy Brady (Syfers) – „Chcę mieć żonę” prowadzona przez Annę Godzińską z Gender dla średnio zaawansowanych. Dyskusje US

Poniżej fotogaleria ze spotkania, a pod nią ciekawy artykuł Hanny Samson. Polecamy!

Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet
Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet-2
Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet-3
Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet-4
Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet-5
Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet-6
Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet-7
Fot. Stowarzyszenie Strefa Kobiet-8

***

W 1971 roku Amerykanka Judy Syfers napisała głośny felieton „Ja chcę mieć żonę”. Proszę się nie obawiać, nie będzie tu mowy o związkach homoseksualnych i dążeniach do ich legalizacji. Judy Syfers była żoną i matką i nie myślała o zmianie orientacji seksualnej. A jednak pewnego wieczoru, gdy prasowała mężowskie koszule, poczuła nagle, że sama chciałaby mieć żonę.

Hanna Samson /Archiwum
Hanna Samson

Bo gdyby miała żonę, byłaby spokojna o dzieci. Żona prałaby ich ubranka, dbała o ich dobre odżywianie, edukację i kontakty z rówieśnikami, zabierałaby je na spacery do parku, chodziłaby z nimi do lekarza, opiekowała się nimi, gdy są chore, byłaby przy nich zawsze, gdy tego potrzebują. To wymagałoby od żony brania czasem dni wolnych w pracy, ale to jej, czyli żony, głowa, żeby tej pracy nie stracić. Judy byłaby za to w stanie tolerować nieco niższe zarobki żony.

Żona dbałaby oczywiście o dom, sprzątała rozrzucone rzeczy Judy, utrzymywała jej ubrania w czystości, prasowała je, naprawiała i dbała o to, by leżały na właściwych miejscach, żeby Judy nie traciła czasu na ich poszukiwanie. Żona powinna oczywiście dobrze gotować, robić zakupy, estetycznie podawać posiłki i zmywać po nich. Żona przydałaby się także na wakacjach, żeby i tam opiekować się dziećmi i Judy, bo przecież kiedy jak kiedy, ale na wakacjach Judy musi odpocząć.

Żona Judy byłaby wrażliwa na jej potrzeby seksualne, kochałaby się z nią namiętnie, kiedy Judy miałaby na to ochotę. Oczywiście nie powinna domagać się seksu, kiedy Judy nie jest w odpowiednim nastroju. Dobrze też, żeby żona rozumiała, że potrzeby seksualne mogą czasem prowadzić Judy poza regułę monogamii.

A gdyby zdarzyło się, że Judy spotka inną osobę, bardziej odpowiadającą jej jako żona niż ta żona, którą już ma, Judy chciałaby bez przeszkód wymienić tę starą na nową i zacząć zupełnie nowe życie, spokojna, że stara żona zajmie się dziećmi i nie będzie od niej oczekiwać pomocy. „Mój Boże, kto nie chciałby mieć takiej żony?” – pyta na koniec Judy.

Przyznam się, że i mnie porwał ten obraz. Z taką żoną życie byłoby po prostu cudowne. Nic tylko robić karierę, rozwijać się i być szczęśliwą! Nic dziwnego, że o takich żonach marzą również mężczyźni. I to nie tylko dawno temu w Ameryce. Marzą o nich również nasi politycy, po których spodziewamy się, że będą stać na straży równości naszych praw, zapisanej w konstytucji. Ale co tam równość, oni znają powołanie kobiety, szczególnie Matki Polki. W ostatnim „Przekroju” posłowie z rządzącej koalicji mówią o Matce Polce, która amerykańskie żony przerasta o głowę.

„To kobieta piękna, łagodna i dobra. I zawsze uśmiechnięta. Dla niej rodzina jest podstawą, potrafi poświęcić dla niej swoje ambicje. Ona wie, co jest dla niej najważniejsze. To wychowanie polskich patriotów w naszej świętej katolickiej wierze” – stwierdza Marian Piłka z PiS. Andrzej Mańka z LPR też ma jasne poglądy w tej sprawie: „Moja mama poświęciła się rodzinie bezgranicznie, nigdy nie była na wczasach, odmawiała sobie dosłownie wszystkiego, byle tylko zapewnić nam odpowiedni byt i wykształcenie. Chciałbym, by wszystkie polskie matki przypominały swoją postawą moją matkę.”

To może zamiast liczyć na to, że mężczyźni się zmienią i wezmą na siebie część odpowiedzialności za życie domowe, powinny zrezygnować z pracy zawodowej? Wspaniałe rozwiązanie, które, zdaniem „Wprost”, kobietom na szczęście już wpadło do głowy. „Polki rzucają pracę i wracają do domu!” –  krzyczy ostatnia okładka tygodnika. „I to z własnej woli.” Cały tekst ma znamienny tytuł „Powrót kobiety”. No bo przecież prawdziwa kobieta realizuje się w domu, te inne to jakieś kobietony, feministki i ladacznice. Na potwierdzenie swojej tezy autor artykułu, Agaton Koziński podaje przykłady kobiet, które już wybrały. Oto Cherie Blair, żona brytyjskiego premiera, zrezygnowała z kariery politycznej i zajęła się wychowaniem czwórki dzieci. Oto Gwyneth Paltrow, gdy urodziła dziecko, wycofała się z Hollywood. No tak, te kobiety mogą sobie pozwolić na takie wybory. Ale w Polsce? I tu pan Agaton nie szczędzi przykładów. Dorota Świeniewicz, gwiazda siatkarskiego teamu „złotek”, postanowiła założyć rodzinę i urodzić dziecko. O Edycie Górniak po urodzeniu Allana rzadko słychać. Natalia Kukulska zawiesiła karierę estradową. Skoro zawiesiła, to chyba do niej wróci? Ale pan Agaton ma jeszcze inne asy w rękawie. „Właśnie opublikowany raport OBOP pokazuje, że co dziesiąta Polka definitywnie rezygnuje z pracy po urodzeniu dziecka. Gwałtownie protestują przeciw temu feministki, które interpretują ten fakt jako spychanie kobiet do roli kury domowej” – informuje, nie podając przykładów tych protestów, bo z pewnością nie sposób ich znaleźć.

Feministki nie walczą o to, żeby wszystkie kobiety pracowały zawodowo. Chcą zostać z dziećmi w domu? Proszę bardzo, jeśli to jest ich wybór i mogą sobie na to pozwolić. Chodzi tylko o to, by nie były przykrawane do męskich wyobrażeń o „prawdziwej” kobiecości, lecz mogły same decydować o sobie. Ale wróćmy do pana Agatona, który prócz przykładów kobiet, tak sprytnie dobranych, że nie grozi im bieda ani brak pracy, gdy zechcą do niej wrócić, podaje też liczby. Otóż w Polsce rysuje się podobna tendencja jak na świecie: spada liczba pracujących matek. „Według danych GUS w 1994 r. pracowało 52,2 proc. kobiet w wieku produkcyjnym, sześć lat później 49,2 proc., a w tym roku – do 47, 2 proc.” Liczby mówią same za siebie, pan Agaton ich nie komentuje. Ja jednak pozwolę sobie spytać: jak te liczby mają się do wskaźników bezrobocia, które wśród kobiet jest znacznie wyższe niż wśród mężczyzn? Czy na pewno te wszystkie kobiety nie pracują z własnego wyboru? Czy na pewno mają z czego żyć, a sen z powiek spędza im jedynie myśl o tym, czy na obiad zrobić befsztyk czy schabowe? Jak wygląda budżet wielu polskich rodzin, gdy kobieta nie pracuje zawodowo? Jak wygląda budżet matek samotnych? I jak sobie poradzi kobieta, która „nie pracowała”, bo zajmowała się domem i dziećmi, gdy mąż ją zamieni na nową?

O swobodnym wyborze można mówić tylko wtedy, gdy można wybierać, a do tego w Polsce daleka droga. Może więc czas, by wesprzeć feministki, zamiast się od nich odcinać? Bo gdy naprawdę będziemy mogły wybierać, to część z nas chętnie zostanie w domu, nie bojąc się o przyszłość swoją i dzieci. Powstanie miejsce na neofeminizm głoszony przez pana Kozińskiego i to nie tylko dla kobiet z pierwszych stron gazet. Ale na razie to mrzonki i męskie marzenia o wygodnym życiu. Tym bardziej niebezpieczne, gdy lęgną się w głowach polityków.

 

Źródło:  http://kobieta.interia.pl/archiwum/news-kobieta-iv-rp,nId,399263

Tak wygląda gwałciciel z Lasu Kabackiego!

Policja poszukuje mężczyzny, który zgwałcił biegaczkę

Za: KSP

Za: KSP

 

Gwałt w Lesie Kabackim wstrząsnął Warszawą! Ofiarą gwałciciela padła biegaczka, która wybrała się tam na jogging. Do zdarzenia doszło w piątek około godziny 19.00 w pobliżu ulicy Moczydłowskiej na terenie Lasu Kabackiego. Sprawca zaatakował kobietę, która zeszła ze ścieżki w głąb lasu. Policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II sporządzili portret pamięciowy gwałciciela i proszą o przekazywanie go dalej.

Rysopis sprawcy:

  • wiek z wyglądu około 35 lat
  • wzrost co najmniej 190 cm
  • muskularna budowa ciała
  • twarz owalna, cera opalona
  • włosy ciemne, proste, kilkucentymetrowe

Mężczyzna był ubrany w jasną koszulkę z krótkim rękawem, spodnie długie. Na rekach miał czarne rękawiczki.

Osoby, które w piątek (30.08.2013 r.) przebywały na terenie i w pobliżu Lasu Kabackiego i mogły widzieć mężczyznę, którego rysopis i portret pamięciowy publikujemy, prosimy o kontakt z Komendą Rejonową Policji Warszawa II, Wydział do walki z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu tel. 22 603-14-54 lub całodobowo oficerem dyżurnym jednostki tel. 22 603-11-56 – apeluje policja – Informacje można przekazywać również na alarmowe numery policji 997 i 112. Gwarantujemy anonimowość.

autor: AS

„Nie martwmy się i tak nas nie widać z kosmosu”. Rozmowa z Anną Janko

 

Wywiad rzeka z Anną Janko o domu rodzinnym, dzieciństwie, pierwszych wierszach. O tym jak to jest być pisarką,  jak to jest z tą weną twórczą i nie tylko. Zapraszamy do czytania, a na zachętę mały fragment wywiadu:

„A.J.: Historia kobiecości jest w toku. Do zemsty zabawek wciąż nie doszło. Nie wiem, czy przed końcem naszej cywilizacji zdążymy zrealizować międzypłciowe porozumienie, a takie byłoby „obosiecznie” najlepsze. Feminizm  to nowa socjologia, która powinna zmienić nie tylko układ społeczny, ale także kobietę w środku i mężczyznę wobec kobiety. To gigantyczna praca na parę pokoleń.  A poza Euroameryką, np. w krajach arabskich, może to trwać parędziesiąt pokoleń plus dziesięć rewolucji! Tamte kobiety, tamte „my”, jesteśmy uwięzione społecznie i wewnętrznie zniewolone. Także owo „my” jest problemem – kobiety przez połowę życia miotają się, nie wiedząc, gdzie  bezpieczniej ulokować się ze swoją lojalnością, w świecie mężczyzn (silnych), czy kobiet ( będących w tej samej opresji). W rezultacie żyją bez oparcia, w fatalnym rozdwojeniu. Czasami młodsze (samo stanowiące, samofinansujące się) czytelniczki „Dziewczyny z zapałkami” mówią, że książka piękna, ale bohaterka okropnie denerwująca, że one by dawno uciekły na jej miejscu. I bardzo dobrze, teraz w Polsce jest już dokąd uciekać…”

Źródło: http://www.literaturajestsexy.pl/nie-martwmy-sie-i-tak-nas-nie-widac-z-kosmosu-rozmowa-z-anna-janko/

Bezwzględnie prości ludzie

Nieraz tak myślę naiwnie: skąd się biorą ludzie do zabijania? Na przykład ci, co potrafią kopnąć starca, zabić dziecko, podpalić dom z całą rodziną. Oczywiście poziom inteligencji i kultury nie jest tu decydujący w żadnym razie. Znamy intelektualnie wyrafinowanych sadystów z historii kryminalnych. A jednak, gdy się spotyka na drodze takie osobniki, jak te opisane pary, drży serce i groza łapie za szczękę… Bo ledwo mówią, a demokracja daje im mandat. Wojsko broń do ręki („broń” etymologicznie służy do obrony, ale przecież powinna się nazywać od słowa „agresja”…), hipokryzyjne rządy państw oferują im: alkohol, papierosy, czas, dużo czasu.

Dwie pary ludzkie, dwoje Adamów, dwie Ewy, protoplaści strasznych potomków, Pierwsi Rodzice alternatywnej ludzkości, która prawie nie mówi…

……….

Ludwig Wittgenstein: Granice mojego języka są granicami mojego świata

 

Źródło: http://zwierciadlo.pl/uzytkownicy/anna-janko

Strona 6 z 7

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén